Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 6/2001

Dwie drogi
Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (25)

Piotr H?bner

Nauka to nie tylko idee, instytucje czy dzieła – to także osobowości i charaktery. Te kształtowały się na własnej drodze do nauki i w trakcie jej uprawiania.

Marian Grzybowski, urodzony w 1895 roku w dalekiej Bucharze, stracił po paru latach ojca, z zawodu lekarza. Pod opieką matki trafił do Petersburga, gdzie uczęszczał do szkół, a następnie studiował. Wraz z braćmi angażował się w działalność patriotyczną, powiązaną z samokształceniem z zakresu historii i literatury polskiej. Po studiach medycznych (1917) służył jako lekarz w armii rosyjskiej, niemieckiej, a po odzyskaniu niepodległości – w Wojsku Polskim. Drogę akademicką mógł wreszcie obrać w 1922 roku podejmując stanowisko asystenta prof. Franciszka Krzyształowicza w Klinice Dermatologicznej UW. Odbył staże w klinikach Paryża, Lyonu, Strasburga i Wiednia. Habilitował się w 1930 roku i w rok później został kierownikiem kliniki otrzymując stanowisko zastępcy profesora. Jako wybitny specjalista zajmował się histologią skóry i rentgenoterapią, dbał też o rozbudowę kliniki. Od 1933 roku był prezesem Polskiego Związku Przeciwwenerycznego. W czasie okupacji nadal kierował Kliniką Dermatologiczną, został też kierownikiem konspiracyjnego Studium Lekarskiego UW. Działał w ruchu oporu – we własnym gabinecie uruchomił tajną skrzynkę kontaktową emigracyjnego rządu RP, wśród pacjentów ukrywał ściganych działaczy podziemia, w tym Józefa Retingera. Kierował pomoc do rodzin lekarzy przebywających w obozach. W czasie powstania warszawskiego ratował chorych i mienie kliniki.

Po wojnie, w nowych realiach ustrojowych, przystąpił do odbudowy kliniki. W 1948 roku zorganizował Zjazd Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, w rok później został dyrektorem Instytutu Wenerologii. Był już znanym uczonym, autorem 77 rozpraw i kilku podręczników.

Nikt z uczciwych nie mógł przypuszczać, że będzie – w listopadzie 1949 roku – aresztowany przez agentów UB. Bezpodstawnie oskarżony, torturowany, zginął śmiercią bohatera już po kilkunastu dniach, uduszony przez oprawcę, któremu czynnie się przeciwstawił.

Inną drogą wędrowała do nauki przyszła asystentka profesora w Klinice Dermatologicznej UW, Stefania Ginsburg-Jabłońska. Urodzona w 1920 roku w Warszawie, uczęszczała tamże do szkół, a następnie rozpoczęła studia. Kontynuowała je w okupowanym przez Związek Radziecki Lwowie, następnie we Frunze. W latach 1943-45 pracowała jako lekarz wojskowy, by po wojnie objąć stanowisko aspiranta w Leningradzie. We wrześniu 1946 roku trafiła do kliniki prof. Grzybowskiego. Bez jego wiedzy znalazła zatrudnienie na drugim etacie – lekarza więziennego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ulicy Rakowieckiej. Patrzyła na mękę i śmierć patriotów. Jej podpis widnieje m.in. na protokole wykonania bezprawnego wyroku na płk. Stanisławie Kasznicy, dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych. Czy spojrzała w więzieniu w umęczone oczy profesora? Tego nie wiemy. Nie wiemy też, czym kierowała się w wyborze drogi życiowej, jakie wartości uznawała. Wiadomo tylko, że tuż po zawiadomieniu o rzekomym samobójstwie profesora zasiadła w jego gabinecie, że wykorzystywała jego prace, także te nie drukowane. A także i to, że bezpodstawnie oskarżyła najbliższego współpracownika profesora, co musiało budzić grozę w otoczeniu. Dopiero w 1950 roku Stefania Jabłońska uzyskała doktorat i od razu objęła kierownictwo Kliniki Dermatologicznej – tej kliniki, której pracownicy nie mogli zapomnieć o profesorze.
Te dwie drogi i dwa charaktery dobitnie ukazują nie tylko losy profesora i asystentki, ale i dzieje nauki w Polsce wieku XX w ogóle.

Komentarze