ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl


Przepisy dyscyplinarne jasno mówią, że przewodniczącym składu orzekającego w konkretnej sprawie może być tylko naukowiec posiadający taki sam stopień naukowy jak obwiniony lub wyższy.

NOWA KOMISJA i inne sprawy

Marek Wroński

Z początkiem roku zaczęła urzędować nowo wybrana odwoławcza Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego. Na jej przewodniczącą powołano dr hab. Ewę Gruzę, profesora uczelnianego z Wydziału Prawa i Administracji UW, zastępcami zostali: dr hab. Marek Lubelski, profesor uczelniany z Wydziału Prawa i Administracji Krakowskiej Szkoły Wyższej im. Frycza Modrzewskiego oraz dr hab. Adam Taracha, profesor uczelniany z Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż przepisy dyscyplinarne jasno mówią, że przewodniczącym składu orzekającego w konkretnej sprawie może być tylko naukowiec posiadający taki sam stopień naukowy jak obwiniony lub wyższy. Oznacza to, że w przypadku zarzutów przeciwko profesorowi zwyczajnemu, żaden z przewodniczących nie będzie mógł kierować składem orzekającym.

Przepisy przewidują także, że naukowiec, który piastuje stanowisko „organu uczelni” – czyli rektor, prorektor, dziekan lub prodziekan – nie może pełnić funkcji członka komisji dyscyplinarnej. W poprzedniej kadencji z funkcji członka komisji odwoławczej nie odwołano prof. Andrzeja Bałabana z Uniwersytetu Szczecińskiego, który we wrześniu 2007 został wybrany na rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie. Z kolei w tej kadencji w skład Komisji Dyscyplinarnej wybrano prof. Bronisława Sitka, dziekana Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko−Mazurskiego. Apeluję do Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego o oficjalną interwencję i uchylenie wyboru.

Chciałbym też podkreślić, iż wśród 25 członków nowej odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej nie ma żadnego reprezentanta uczelni medycznych oraz jest tylko 7 profesorów belwederskich. To stanowczo za mało, bowiem w komisji profesorowie zwyczajni powinni stanowić większość, jako że wtedy ich niezależność od władz i układów teoretycznie jest mniejsza.

Przy okazji zwracam uwagę, iż od roku nadal nie jest załatwiona sprawa kontrowersyjnego przepisu, który znalazł się podczas prac legislacyjnych nad ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym. Chodzi o art. 142, ust. 3, który wymaga, aby w składzie orzekającym komisji dyscyplinarnych dla nauczycieli akademickich, zarówno na szczeblu uczelnianym, jak i odwoławczym, był student. Pisałem o tym rok temu (w artykule Mechanizm ukręcania łba, „FA” nr 1/2008) apelując do Prezydium KRASP i Rady Głównej o szybkie podjęcie działań, które zmienią ten przepis.

o sprawie dr. Markuszewskiego raz jeszcze

Historia i szczegóły wspaniałej twórczości naukowej dr. med. Leszka Markuszewskiego z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi gościła kilkakrotnie na łamach „Archiwum nieuczciwości naukowej” (patrz: „FA” 9/2007, „FA” 11/2007, „FA” 1/2008 oraz „FA” 3/2008). Dr Markuszewski, jako dyrektor dużego szpitala klinicznego, był współautorem ponad setki prac opublikowanych w ciągu dwóch lat przez podległych sobie pracowników różnych zakładów i klinik mieszczących się na terenie szpitala, którym kierował. W szczególności prof. Jan Goch zarzucił, iż pięć prac jest opartych na doktoratach podwładnych dr. Markuszewskiego, dlatego współautorstwo nie jest rzetelne i łamie dobre obyczaje w nauce.

W moich artykułach skrytykowałem zarówno sposób prowadzenia wyjaśniającego postępowania dyscyplinarnego przez prof. Janusza Wasiaka, jak również kroki podjęte w tej sprawie przez byłego rektora, prof. Andrzeja Lewińskiego, który moim zdaniem w świetle ówczesnych przepisów przedawnił postępowanie dyscyplinarne. Po moim kolejnym artykule rektor Lewiński zlecił opiniowanie materiałów postępowania wyjaśniającego drugiemu rzecznikowi, prof. Andrzejowi Chilarskiemu. Ten uznał, że zaniedbań nie było i wszystko przeprowadzono wzorowo!

We wrześniu 2008 r. nowym rektorem UM w Łodzi został prof. Paweł Górski. Jedną z pierwszych jego decyzji było odwołanie dr. Leszka Markuszewskiego z funkcji dyrektora szpitala. Rektor Górski powołał też 3−osobową komisję ds. oceny procedur dyscyplinarnych stosowanych w Uniwersytecie Medycznym, która została zobligowana do zbadania procedur, jakie zastosowano w wyjaśniającym postępowaniu wobec dr. Markuszewskiego. Komisji przewodniczył prof. Dariusz Nowak, prorektor ds. rozwoju uczelni, w jej skład weszli prof. Jarosław Kasprzak i dr hab. Andrzej Bednarek.

Surowy raport

16−stronicowy raport komisji nie jest oznaczony datą, ale podobno gotowy był pod koniec listopada ubiegłego roku, kiedy to przedstawiono go rektorowi. Raport krytycznie ocenia postępowanie byłego rektora, prof. Andrzeja Lewińskiego. Stwierdza, że prawo nakazywało rektorowi wydanie polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego bezpośrednio po otrzymaniu listu prof. Gocha z 30 kwietnia 2006 r. i brak było podstaw prawnych do powołania komisji rektorskiej do zbadania tych zarzutów. Rzecznik dyscyplinarny postępowanie wyjaśniające rozpoczął dopiero w październiku 2006 r., czyli po ponad 4 miesiącach od chwili powiadomienia rektora. Komisja stwierdziła, że rzecznik dyscyplinarny prof. Janusz Wasiak nie przesłuchał wszystkich osób zaangażowanych w tę sprawę. Komisja nie znalazła dokumentu potwierdzającego, że w postępowaniu wyjaśniającym przesłuchano dr. Markuszewskiego. Zarzuciła też rzecznikowi, iż nie dotarł do prawdy obiektywnej, zaniedbując szereg czynności, a jego wniosek o ukaranie dr. Markuszewskiego upomnieniem, kończący postępowanie wyjaśniające, „jest co najmniej wątpliwy” w świetle zgromadzonego materiału. Stwierdzono też, że błędem było powołanie przez ówczesnego prorektora ds. nauki, prof. Pawła Liberskiego, recenzenta−eksperta, którego nazwisko do dzisiaj nie jest znane. W tego typu postępowaniach recenzent musi mieć twarz i nazwisko, aby można było zweryfikować jego bezstronność oraz wiedzę. Komisja stwierdziła, że nietrafne było także powołanie na recenzenta prof. Wiesława Jakubowskiego z Warszawy (redaktora naczelnego czasopisma „Ultrasonografia”, gdzie w jednym numerze dr Markuszewski wydrukował ponad 20 swoich prac, będąc tzw. redaktorem gościnnym), bowiem wątpliwa jest jego bezstronność w tej sprawie. Komisja uznała, że działania drugiego rzecznika dyscyplinarnego, prof. Andrzeja Chilarskiego, nie miały podstaw prawnych. Na koniec przedstawiono zarys poprawnego postępowania w tej sprawie.

Raport ten nie został jeszcze upubliczniony, ale niewątpliwie jest dużym przełomem dla uczelni. Minusem jest to, iż nie mogły się do niego ustosunkować poprzednie władze uczelni, a powinny mieć taką szansę.

Reasumując, komisja potwierdziła wszystkie moje zastrzeżenia, które podałem wcześniej w artykułach na łamach „Forum Akademickiego”. Czego jeszcze brakuje? Postawienia kropki nad „i” przez jasne stwierdzenie władz uczelni, czy kwestionowane prace dr. Markuszewskiego w czasopiśmie „Ultrasonografia” są rzetelne, czy też nie? W tym ostatnim wypadku muszą być retraktowane z urzędu przez łódzką uczelnię. Niestety, do stwierdzenia tego musi być powołana jeszcze jedna komisja, która wreszcie dojdzie do prawdy.

Ten raport komisji został przedstawiony przez prorektora ds. nauki, prof. dr. hab. Radosława Kordka, na posiedzeniu Rady Wydziału Wojskowo−Lekarskiego UM. Po dyskusji w tajnym głosowaniu (z kilkoma wstrzymującymi się) członkowie rady stosunkiem głosów 14:14 zadecydowali otworzyć przewód habilitacyjny dr. Markuszewskiemu! Dlatego dwa tygodnie temu władze rektorskie przekazały ten dokument Centralnej Komisji ds. Stopni Naukowych.

Moim zdaniem, głosowanie 14:14 nie spełnia wymogów ustawowych, dlatego decyzja Rady Wydziału powinna być przez rektora z mocy prawa uchylona.

„Kulawy” doktorat w Rzeszowie

Na początku 2007 r. Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy w Krakowie wydało drukiem doktorat Beaty Pawłowskiej Urbs sacra: Pielgrzymki i podróże do Rzymu w starożytności chrześcijańskiej (IV−VII w.). W dużej części pracy nad dysertacją jej opiekunem był – zmarły w 2004 r. przed obroną – prof. Lesław Morawiecki, ówczesny dziekan Wydziału Socjologiczno−Historycznego. Dopiero później funkcję promotora przejął ks. prof. dr hab. Stanisław Longosz z KUL. W recenzji zamieszczonej w czasopiśmie „Vox Patrum” mgr Paweł Wróblewski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego wytknął, że doktorantka przepisuje fragmenty z wcześniejszej pracy promotora, nie kłopocząc się o ich oznaczenie jako cytat. Pewne partie tekstu w trzech pierwszych rozdziałach są także dosłownie przepisane z dwóch prac prof. Aleksandry Witkowskiej z KUL w Lublinie, co narusza prawo autorskie i gwałci dobre obyczaje w nauce. Uwagi te piszę ze smutkiem, bowiem dr Beata Pawłowska, obecnie adiunkt Zakładu Historii Starożytnej Uniwersytetu Rzeszowskiego, niewątpliwie włożyła w tę pracę dużo wysiłku i kilka dłuższych pobytów w archiwach Wiecznego Miasta. Ale nie można być dobrym pracownikiem naukowym, jeśli nie respektuje się dorobku naszych poprzedników.

Sprawa jest obecnie w rękach władz Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jego nowy rektor, prof. Stanisław Uliasz, polecił wyjaśnić te zarzuty rzecznikowi dyscyplinarnemu. Z kolei dziekan Wydziału Socjologiczno−Historycznego, gdzie ten doktorat był broniony, prof. dr hab. Mirosław Czopek, przygotowuje się do powołania ad hoc kilkuosobowej komisji dziekańskiej, która zajmie się zarzutami od strony naukowej. Pozwoli to Radzie Wydziału na podjęcie ewentualnej decyzji o wznowieniu tego przewodu i na wystąpienie z ewentualnym wnioskiem do Prezydium Centralnej Komisji.

Marekwro@gmail.com